poniedziałek, 4 sierpnia 2014

15

_______________Asia______________
Szłam tuż za Harry'm, który prowadził mnie przez szpitalny parking do swojego samochodu. Minęliśmy już jakieś siedem aut kiedy zakręciło mi się w głowie. Oparłam się rękoma o maskę stojącego najbliżej, czarnego audi, zamknęłam na chwile oczy i wzięłam głęboki wdech.
-Ej Jo, wszystko w porządku?- zapytał troskliwie chłopak
-Tak, tylko zakręciło mi się w głowie. Już jest okey.-odpowiedziałam mu z delikatnym uśmiechem i wskazałam ręką żeby szedł dalej. Dwa albo trzy miejsca później stał samochód Harry'ego, piękny czerwony jaguar w starym stylu. Brunet oczywiście zachował się jak prawdziwy gentlemen i otworzył mi do niego drzwi, a ja z jeszcze większym zachwytem podziwiałam jego wnętrze, jasną tapicerkę i drewniane ornamenty. Po tym jak loczek zgrabnie ominął maskę i wskoczył na miejsce kierowcy, odwrócił się w moją stronę i szczerze się uśmiechnął.
-Nigdy nie widziałem żeby dziewczyna aż tak podziwiała moje auto- zaśmiał się i uruchomił silnik.
-Mój tata mnie tym zaraził -odezwałam się po chwili ciszy- od kedy pamiętam oglądaliśmy razem programy motoryzacyjne. Siadaliśmy na kanapie z paczką czipsów, a tata wyjaśniał trudne pojęcia.
-Córeczka tatusia? -zapytał z małym uśmieszkiem nie spuszczając wzroku z drogi którą jechał.
-Może troszeczkę- cała różowa odwróciłam głowę w stronę szyby. Nie chciałam żeby Harry zobaczył mnie w takim stanie.
-Jadłaś coś dzisiaj?-zapytał kompletnie zbijając mnie z tropu.
-Dlaczego pytasz?
-Chce znaleźć powód dlaczego na parkingu prawie zemdlałaś- odpowiedział, a ja zaczęłam się zastanawiać. przez wydarzenia z ostatnich godzin nie miałam czasu na normalne posiłki.
-Jabłko.
-Jabłko?! Jedyne co zjadłaś przez cały dzień to Jabłko?
-No właściwie pół ale nie miałam czasu na jedzenie.
-Och dziewczyno w takim razie trzeba cię porządnie nakarmić. Nie chce żebyś i ty wylądowała w szpitalu.-powiedział skręcając w nieznaną mi ulicę.
-Harry, dokąd jedziemy?
-Do najlepszej całodobowej restauracji jaką zna świat.- powiedział podjeżdżając prawie pod same drzwi budynku o którym prawdopodobnie mówił. Wyszłam z samochodu i od razu poczułam słodki zapach szarlotki i wanilii. Chyba naprawdę byłam głodna, bo  na  samą myśl o kawałku ciasta zaburczało mi w brzuchu.
-Panie przodem-powiedział brunet otwierając mi drzwi do jadłodajni. Mimo późnej godziny dużo stolików było pozajmowane, głównie przez pary, które przyjechały na romantyczną kolacje.
Kelner wskazał nam wolne miejsce i podał menu wraz z Harry'm postanowiliśmy wziąć naleśniki z malinami i bitą śmietaną. Po złożeniu zamówienia zapadła między nami cisza. Podczas jazdy i rozmowy z loczkiem całkowicie zapomniałam o Hope, ale teraz całe zmartwienie wróciło.
-Myślisz... myślisz, że oni z tego wyjdą?-zapytałam trochę drżącym głosem- Strasznie się o nią martwię.
-Wiesz, nikt nigdy nie jest pewien do końca ale wierze, że oni nie dadzą się tak łatwo i będą walczyć do końca, bo mimo wszystko są bardzo silni- odpowiedział.
Pojedyncza łza spłynęła po moim gorącym policzku. Nie chce już płakać, martwić się, chce żeby Hope była tu ze mną śmiała się, zarażała swoim uśmiechem, cała i zdrowa.
***
Po zjedzeniu zdecydowanie za dużych naleśników oraz głupiej kłótni z Harry'm o rachunek, wróciliśmy do samochodu bruneta.
-Smakowało?- zapytał
-Tak, będę tu częściej tu przychodzić- zaśmiałam się.
Chłopak tylko się uśmiechnął.
-To co jedziemy- znów zapytał, a mi mina zrzedła.
-Harry, błagam, jedźmy do ciebie. nie chcę wracać do siebie bez Hope.-chłopak przytaknął i uruchomił silnik, chwile później już siedziałam za kanapie w jego mieszkaniu.
_____________Harry_____________
-To co może obejrzymy jakiś film?- zapytałem wychodząc z kuchni z dwoma kubkami kakaa ale jedyne co zastałem to skuloną w kłębek, śpiącą Jo. Nie dziwie się jej też jestem zmęczony ale chyba nie dam rady zasnąć. Wziąłem mały czarny kocyk i otuliłem nim blondynkę, a sam usiadłem na fotelu naprzeciw niej. Wyglądała rozkosznie, podziwiałem jej delikatne rysy twarzy, gdy poczułem wibracje w kieszeni. Telefon, a na jego wyświetlaczu numer Eleanor.
_________________________________________________
Czytasz= Komentujesz


poniedziałek, 9 czerwca 2014

14

Bardzo przepraszam, że nie dodawałam rozdziałów ale nauczyciele nawet na koniec roku nam nie odpuszczają no ale czego się spodziewałam po gimnazjum. Tak czy siak rekompensuje się trochę bardziej rozbudowanym rozdziałem.
Enjoy!
_________________________________________________________________
Zayn jechał tuż za karetką, siedziałam na miejscu pasażera i płakałam przez całą drogę. Eleanor i Perrie, które jechały z tyłu cały czas mnie pocieszały ale ja się za bardzo martwiłam stanem Hope. Mateusz miał czekać już w szpitalu, nawet nie wiem co mam mu powiedzieć, a co jeśli...
Nie, nie mogę nawet tak myśleć, muszę się uspokoić wszystko będzie dobrze.
***
Dotarliśmy, od razu wybiegłam z auta, mało co nie wpadałam na jakiś staruszków. Właśnie dziś musiało tu być zbiorowisko ludzi? Mateusz stał przy wejściu jego policzki błyszczały od łez, nigdy nie widziałam jak płacze. Podbiegłam do niego przytuliłam i wybuchłam. Zmoczyłam mu całe lewe ramię.
__________________Mateusz___________________
Asia była roztrzęsiona próbowałem ją uspokoić ale bez skutku. Przekonałem ją żebyśmy spytali lekarza co jest z moją siostrą ale niestety wszyscy byli zajęci. Zaczepiliśmy jakąś pielęgniarkę ale ta kazała nam czekać
***
Minęły dwie godziny, dwie godziny tej nieznośnej ciszy. Ludzie zaczynali powoli się wykruszać, została tylko nasza czwórka- ja, Eleanor, Jo i ten lokowaty brunet, którego imienia nie potrafię sobie przypomnieć. Dwie i pół godziny, z sali  wyszedł lekarz. Wszyscy wstaliśmy z niebieskich, plastikowych krzeseł i podeszliśmy do mężczyzny w kitlu o tym samym kolorze. Gdyby Hope tu była, wykłucałaby się, że to turkusowy ale co za różnica.
-Panie doktorze, co z nimi?- zapytała Asia pełnym nadziei ale też zmęczenia głosem.
-Mam dwie wiadomości, dobrą i złą. Dobra jest taka, że Hope się wybudziła ale jest osłabiona przez utratę dużej ilości krwi. W szpitalu zostanie pięć dni ale już jutro będziecie mogli się z nią zobaczyć. Zła wiadomość jest taka, że z Niall'em jest gorzej.Robimy co w naszej mocy ale na razie nie możemy go wybudzić ze śpiączki. Hope miała więcej złamań ale chłopak mocniejszy uraz głowy. - wytłumaczył i opuścił nas zapisując coś w notesie. 
_________________Eleanor__________________
Zostałam tylko ja i Mateusz. Jest 3;00 nad ranem. O 1;17 kiedy Jo usypiała już na moim ramieniu Harry ją obudził i zaproponował odwieziwnie do domu. Na początku się opierała ale zmęczenie wygrało z jej upartością. Też jestem zmęczona ale nie zostawię przyjaciela od pieluchy, wiem, że on by nigdy tego nie zrobił.
***
Na chwilę odpłynęłam ale obudziło mnie szturchanie, spojrzałam na wyświetlacz telefonu- 6;54, tak zdrzemnęłam się dłużej niż sądziłam. Mateusz stał nade mną i pomógł mi wstać, ponoć lekarz miał dla nas dobre wieści.
___________________________________________
Czytasz=Komentujesz

czwartek, 5 czerwca 2014

13

... i w tym momencie straciłem równowagę i wpadłem na Hope. Sturlaliśmy się po schodach. Ostatnia rzecz jaką pamiętam to jej przeraźliwy pisk i ogarniającą mnie ciemność.
_________________Asia____________________
Mieliśmy już zaczynać ale nigdzie nie było Niall'a. Na początku myśleliśmy, że poszedł do toalety albo po coś do jedzenia ale na godzinę? Zaczęliśmy się martwić. Hope nie wytrzymała, wybiegła z sali. Wszyscy byliśmy zaniepokojeni, chłopcy przeszukali cały budynek, blondyna nigdzie nie było i teraz Hope też. I wtedy usłyszeliśmy krzyk. Chłopcy wybiegli jak torpedy sprawdzić co się stało. Po chwili wrócił zdyszany Louis.
-Dzwońcie po pogotowie- krzyknął i znów wybiegł z sali. Od razu wyjęłam telefon ale nawet nie potrafiłam wybrać numeru ręka za bardzo mi się trzęsła. Na szczęście Eleanor była spokojniejsza,wyrwała mi urządzenie z ręki i szybko wezwała karetkę. Nie wytrzymałam napięcia, rozpłakałam się.
-Wiem, że to dla ciebie trudne, uwierz dla mnie też. Przyjaźnie się z Niall'em od dziecka ale myślę, że powinnaś zadzwonić do jej brata. Jak ja to zrobię to będzie trochę dziwne.-powiedziała El i uśmiechnęła się delikatnie. Jestem jej wdzięczna, że mnie wspiera.
***
Po 3 minutach przyjechała karetka. Widziałam jak biorą Hope na noszach i zanoszą do karetki. Jej głowa była cała we krwi, a oczy miała zamknięte. Jeżeli jej się coś stało to nigdy sobie nie wybaczę.
__________________________________________
Czytasz=Komentujesz

środa, 4 czerwca 2014

12

______________Niall__________________________
Byliśmy już wszyscy, tylko Hope się spóźniała. Eleanor chodziła po całej sali, miała już do niej dzwonić ale wtedy wszyscy usłyszeliśmy kroki i dwa głosy mówiące w obcym mi języku. Rozpoznałem jeden z nich i już miałem podnieść się i otworzyć im drzwi ale Harry nie uprzedził. Poderwał się z krzesła i pobiegł w ich kierunku. I wtedy weszła, rozpromieniła całą sale swą obecnością. Nie mogłem oderwać od niej wzroku i od tego w jaki sposób zachowywała się przy Harry'm.
Chciałbym teraz być na jego miejscu, przytulić ją i razem się śmiać. Czemu to zawsze jemu się udaje? Nie zniosę dłuższego patrzenia na nich, serce mi pęka kiedy to robię, muszę wyjść na świeże powietrze i ochłonąć.
***
Dzisiejszy dzień był taki ponury, klasyczne brytyjskie popołudnie. Dopiero co przestało padać, jest zimno i nieprzyjemnie. Wiatr gwałtownie dmucha mi w twarz i zmusza mnie do ponownego wejścia do budynku ale protestuje i zostaje na chłodzie. Zakładam, że i tak się nie zorientował, że wyszedłem. Postanowiłem, że się przejdę. Po jakimś dokładnie nie określonym mi czasie wróciłem z powrotem. Wchodziłem po schodach nucąc wymyśloną przeze mnie melodie, patrząc wyłącznie na moje wspinające się stopy, uginające się kolana, brudne buty. Właśnie, muszę je dzisiaj wyczyścić. I wtedy usłyszałem za sobą czyjś głos wypowiadający moje imię. Odwróciłem się i w tym momencie...
___________________________________________

Chcesz wiedzieć co się stanie? No to musisz skomentować (taki szantaż).
 A i sorki, że dziś taki krótki ale cóż chodzę też do szkoły.

piątek, 30 maja 2014

11

Ranek, ten paskudny początek dnia. Dziś wydaje się jakby podporządkował się moim myślą, ponuro, smutno, pada. Obawiam się tego co ma się dzisiaj wydarzyć, drugi dzień zdjęć, następne spotkanie z Niall'em i kolejne nieudane próby żeby tylko nie zrobić z siebie idiotki, tak, już mi się to nie podoba.
Jest 11, godzinę temu wyszły dziewczyny,a ja od tamtego czasu siedzę nad miską płatków śniadaniowych i rozmyślam. Boje się, już nie wiem czy chce żeby Eleanor pytała Lou o mnie, chyba nie chce znać prawdy, wolę się nie zawieść.
-Ej Hope co taka smutna?- zapytał Mati wchodząc do kuchni jeszcze w piżamie.
-Twoja malutka siostrzyczka się zakochała- odpowiedziała za mnie Asia. Nie miałam siły rozmawiać, denerwowałam się. Na ogół myślę pozytywnie ale na chwile obecną nie widzę nic dobrego.
Wstałam od stołu i wylałam płatki, nie miałam ochoty ich jeść. Podeszłam do Jo i brata, przytuliłam ich i poszłam na górę do pokoju. Lubie mój pokój, myślę, że jest w moim stylu. Cały fioletowy oprócz jednej ściany, to moja ulubiona część pokoju, na całej jej powierzchni są zdjęcia, moje z Jo, z bratem i z rodzicami...
Kiedy jestem naprawdę smutna i wypłakanie się w poduszkę nie pomaga, patrze na tą ścianę i wspominam, wspominam dobre czasy kiedy byliśmy szczęśliwą rodziną, bo Asię traktuje jak siostrę.
I w tym momencie z rozmyśleń obudził mnie mój telefon, dostałam sms'a, od Perrie? Nie wiedziałam, że ma mój numer.
"Zmieniły się godziny i wszyscy mamy przyjechać za godzinę. A i El powiedziała, że jak chcesz to możesz przyjechać z Jo. xoxo"
Odrazu po przeczytaniu wiadomości pobiegłam spytać Asię czy chce jechać. Zgodziła się, oczywiście, pewnie chce zobaczyć Niall'a, no dobrze tylko żeby nic nie wypaplała.
Przebrana i uczesana  czekałam na Jo, której jak zawsze nic nie wychodzi na czas ale zdążyłam się już przyzwyczaić.
-Jestem gotowa -krzyknęła schodząc ze schodów i robiąc ostatnie szlify przy swoich włosach. Ja tylko przewróciłam oczami i pokierowałam się do samochodu.
Po 15 min. stania w korkach byłyśmy na miejscu. Asia nie mogła stać normalnie z podekscytowania, a mi chciało się śmiać jak na nią patrzyłam. No po prostu zachowywała się jak kangur z ADHD, w dwie sekundy zmieniła swoje położenie z parteru na drugie piętro skacząc po schodach.
-Hope, denerwuje się- zaczęła
-Ale niby czym? Połowę osób już znasz, a chłopcy nie gryzą uwierz- zaśmiałam się i w tym momencie drzwi do sali otworzyły się, a naszym oczom ukazał się Harry świecący tymi swoimi nieskazitelnie białymi ząbkami.
-Witam panie - ukłonił się i wpuścił nas do środka. Wchodząc widziałam jak lustrował Asie ale sorki chłopczyku najpierw musisz sobie ze mną porozmawiać.
Jak weszłyśmy i przedstawiłam Harry'emu moją przyjaciółkę ta mnie szturchnęła.
-Jeżeli wszyscy twoi koledzy są tacy uroczy jak ten lokowaty to chyba się dogadamy- powiedziała po polsku i puściła mi oko. Mina Harry'ego była zabójcza biedak nic nie rozumiał i był taki zdezorientowany. 
-Ej nie obgadywać mnie- powiedział, a ja zaczęłam się 
śmiać
- Nie no foch- dodał odwrócił się i zaczął odchodzić. Szybko go dogoniłam i przytuliła.
-Loczek przepraszam- powiedziała i zrobiłam maślane oczy
- No dobrze ten kotek na bluzie mnie przekonał- zaśmiał się
- Uważaj, koty drapią- odpowiedziałam. Obydwoje wybuchliśmy śmiechem.  
___________________________________________
Czytasz=Komentujesz

wtorek, 27 maja 2014

10

______________________Eleanor_______________
-Tak- krzyknęłam uradowana. Pomysł Lee na prawdę i wyzwanie był znakomity, w końcu będziemy  mogły się lepiej poznać. Gdy już usiadłyśmy i byłyśmy gotowe zakręcić butelką, zabrzmiał dzwonek do drzwi. Oczywiście, los chce żebym się zsikała w majtki, DZIĘKUJE!
-Spokojnie dziewczyny, to pewnie pizza- powiedziała Jo.
Czy no się niczego nie boi? Jako jedyna ni przestraszyła się Mateusza i teraz też taka spokojna. Cyborg?
-To ja po nią pójdę, a wy zaczynajcie- zgłosiła się Dani
Kręciłam jako pierwsza, wypadło na Hope, muszę wymyślić coś dobrego.
__________________Niall___________________ 
-No, Niall, co sądzisz o Hope? Gorąca jest co? -zapytał Zayn
-A czy ty przypadkiem nie masz dziewczyny?-spytałem 
-Taaak, ale to nic nie zmienia. No mów.
-Jest na pewno prześliczna... urocza, zabawna, mądra-rozmarzyłem się
-Nasz blondynek się zakochał- szepnął Harry do Louisa
-Nieprawda- zaprzeczyłem
-Przykro mi Niall ale nawet mnie nie przekonałeś, nie umiesz kłamać- stwierdził Liam
-No dobra, podoba mi się ale co z tego, skoro ona lubi Harry'ego
-Cooo? Facet czy ty nie widziałeś jak ona się przy tobie zachowywała?
-Tak myślisz?
-Jak nam nie wierzysz to mogę się dyskretnie zapytać El-zaproponował Lou.
-zgoda
_______________Hope_______________________
Troszeczkę się przestraszyłam jak butelka wypadła na mnie, znam trochę Eleanor i wiem, że wymyśli coś mocnego.
-OOOOO już wiem. Co myślisz o Niall'u?-zapytała.
Tego pytania bałam się najbardziej ale cóż raz się żyje. Wzięłam głęboki oddech i wydusiłam z siebie "podoba mi się", a wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć.
-Ale to nie ma znaczenia bo on nie czuje tego niczego do mnie.
-Dziewczyno jesteś ślepa czy co? Znam Niall'a dość długo by wiedzieć, że przy żadnej dziewczynie nie zachowywał się jak przy tobie, ale jak chcesz to mogę zapytać Lou -powiedziała El.
Zastanawiałam się trochę nad przyjęciem propozycji ale w końcu postanowiłam się zgodzić. Przecież zapyta Louisa, a nie Niall'a nie mam się czego obawiać, prawda?
-Ej sorki, takie głupie pytanie, ale mogę go zobaczyć?-zapytała Jo.
-Jasne mam ich zdjęcie w aparacie- powiedziała El i szybko wyjęła urządzenie z torby. Pokazała fotkę dziewczyną, a ja strzeliłam buraka.
-Halo, gramy dalej?- zapytałam
Zagrałyśmy jeszcze kilka kolejek ale szybko nam się znudziło. Dokończyłyśmy pizzę i położyłyśmy się spać w końcu jutro będzie bardzo ciekawy dzień.
 __________________________________________
Czytasz= Komentujesz

niedziela, 25 maja 2014

9

___________________Asia_____________________
Hope poszła przywitać gości gdy ja zastanawiałam się który film obejrzymy pierwszy. Nagle usłyszałam huk i krzyki, postanowiłam sprawdzić co się stało. 
Kiedy weszłam do przedpokoju zobaczyłam cztery dziewczyny i Hope, która poślizgnęła się na śliskiej podłodze i wylądowała na tyłku. Szczerze mówiąc nie wiem czy powinnam się śmiać czy płakać. Zawsze jej mówiłam, że jest niezdarna, bo albo robi coś sobie albo coś niszczy.
-Ej zamiast się śmiać pomóżcie mi wstać-zbulwersowała się.
Ja i niska blondynka podniosłyśmy ją z ziemi i upewniłyśmy, że nic jej nie jest.
_______________Hope________________________
Kiedy dziewczyny już mnie podniosły, a Jo się przedstawiła, poszłyśmy do salonu. Szczerze, zaskoczyła mnie, zawsze była taka cicha i nieśmiała ale to dobrze, że się otwiera.
-Hej dziewczyny nie wiem jak wy ale ja jestem głodna- krzyknęła El.
-Pizza?- zapytała Asia.
-To ja zamówię tylko powiedzcie jakie chcecie- zgłosiłam się.
-Ja to co zwykle- zaczęła moja przyjaciółka.
-Ok, czyli cztery sery, a wy?- zapytałam.
-Kup jeszcze margarite i  dwie hawajskie.
- To ja zamawiam, a wy wybierzcie film.
Dziewczyny zdecydowały się na film pt. "Kiedy dzwoni nieznajomy". Osobiście uwielbiam horrory, Asia mnie tym zaraziła ale Dani i Pezz nie wyglądały na zadowolone.
-Nie możemy wybra innego filmu? -jęczała blondynka.
-Sorki, już włączyłam- zaśmiała się El.
Moim zdaniem horror nie był aż taki straszny ale dziewczyny tak marudziły i się darły, że ustąpiłam i wyłączyłam go.
-Dobra w takim razie co robimy?-zapytałam
-Wiem, prawda i wyzwanie-zaproponowała Lea na co wszystkie się zgodziłyśmy.
-Ej, słyszałyście?- zaczęła Danielle.
-Panikujesz po filmie- powiedziała Jo
-Nie ja też to słyszę, jakby ktoś tu szedł- powiedziałam.
Zaczęłyśmy się bać, bo kroki było słychać coraz wyraźniej. Nagle usłyszałyśmy huk, a dziewczyny zaczęły piszczeć, zapaliłam światło i zobaczyłam, że mój kochany braciszek spadł ze schodów.
-Mati nic ci nie jest?- zapytałam
-Nie, wszystko dobrze tylko czemu tu tak ciemno?
-Oglądałyśmy horror- odpowiedziała Lea.
-Kto to jest?- szepnął tak, że tylko ja mogłam usłyszeć.
-To moje koleżanki zaprosiłam je na nocowanie-odszepnęłam
-A ok to ja idę na górę
-Uważaj na siebie - zachichotała Eleanor.
-Widać niezdarność jest u was rodzinna- dodała Jo.
Ja tylko spojrzałam na nią i usiadłam na poduszce.
-To co, prawda i wyzwanie, tak?- zmieniłam temat.
__________________________________________
Czytasz= Komentujesz