czwartek, 5 czerwca 2014

13

... i w tym momencie straciłem równowagę i wpadłem na Hope. Sturlaliśmy się po schodach. Ostatnia rzecz jaką pamiętam to jej przeraźliwy pisk i ogarniającą mnie ciemność.
_________________Asia____________________
Mieliśmy już zaczynać ale nigdzie nie było Niall'a. Na początku myśleliśmy, że poszedł do toalety albo po coś do jedzenia ale na godzinę? Zaczęliśmy się martwić. Hope nie wytrzymała, wybiegła z sali. Wszyscy byliśmy zaniepokojeni, chłopcy przeszukali cały budynek, blondyna nigdzie nie było i teraz Hope też. I wtedy usłyszeliśmy krzyk. Chłopcy wybiegli jak torpedy sprawdzić co się stało. Po chwili wrócił zdyszany Louis.
-Dzwońcie po pogotowie- krzyknął i znów wybiegł z sali. Od razu wyjęłam telefon ale nawet nie potrafiłam wybrać numeru ręka za bardzo mi się trzęsła. Na szczęście Eleanor była spokojniejsza,wyrwała mi urządzenie z ręki i szybko wezwała karetkę. Nie wytrzymałam napięcia, rozpłakałam się.
-Wiem, że to dla ciebie trudne, uwierz dla mnie też. Przyjaźnie się z Niall'em od dziecka ale myślę, że powinnaś zadzwonić do jej brata. Jak ja to zrobię to będzie trochę dziwne.-powiedziała El i uśmiechnęła się delikatnie. Jestem jej wdzięczna, że mnie wspiera.
***
Po 3 minutach przyjechała karetka. Widziałam jak biorą Hope na noszach i zanoszą do karetki. Jej głowa była cała we krwi, a oczy miała zamknięte. Jeżeli jej się coś stało to nigdy sobie nie wybaczę.
__________________________________________
Czytasz=Komentujesz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz