piątek, 30 maja 2014

11

Ranek, ten paskudny początek dnia. Dziś wydaje się jakby podporządkował się moim myślą, ponuro, smutno, pada. Obawiam się tego co ma się dzisiaj wydarzyć, drugi dzień zdjęć, następne spotkanie z Niall'em i kolejne nieudane próby żeby tylko nie zrobić z siebie idiotki, tak, już mi się to nie podoba.
Jest 11, godzinę temu wyszły dziewczyny,a ja od tamtego czasu siedzę nad miską płatków śniadaniowych i rozmyślam. Boje się, już nie wiem czy chce żeby Eleanor pytała Lou o mnie, chyba nie chce znać prawdy, wolę się nie zawieść.
-Ej Hope co taka smutna?- zapytał Mati wchodząc do kuchni jeszcze w piżamie.
-Twoja malutka siostrzyczka się zakochała- odpowiedziała za mnie Asia. Nie miałam siły rozmawiać, denerwowałam się. Na ogół myślę pozytywnie ale na chwile obecną nie widzę nic dobrego.
Wstałam od stołu i wylałam płatki, nie miałam ochoty ich jeść. Podeszłam do Jo i brata, przytuliłam ich i poszłam na górę do pokoju. Lubie mój pokój, myślę, że jest w moim stylu. Cały fioletowy oprócz jednej ściany, to moja ulubiona część pokoju, na całej jej powierzchni są zdjęcia, moje z Jo, z bratem i z rodzicami...
Kiedy jestem naprawdę smutna i wypłakanie się w poduszkę nie pomaga, patrze na tą ścianę i wspominam, wspominam dobre czasy kiedy byliśmy szczęśliwą rodziną, bo Asię traktuje jak siostrę.
I w tym momencie z rozmyśleń obudził mnie mój telefon, dostałam sms'a, od Perrie? Nie wiedziałam, że ma mój numer.
"Zmieniły się godziny i wszyscy mamy przyjechać za godzinę. A i El powiedziała, że jak chcesz to możesz przyjechać z Jo. xoxo"
Odrazu po przeczytaniu wiadomości pobiegłam spytać Asię czy chce jechać. Zgodziła się, oczywiście, pewnie chce zobaczyć Niall'a, no dobrze tylko żeby nic nie wypaplała.
Przebrana i uczesana  czekałam na Jo, której jak zawsze nic nie wychodzi na czas ale zdążyłam się już przyzwyczaić.
-Jestem gotowa -krzyknęła schodząc ze schodów i robiąc ostatnie szlify przy swoich włosach. Ja tylko przewróciłam oczami i pokierowałam się do samochodu.
Po 15 min. stania w korkach byłyśmy na miejscu. Asia nie mogła stać normalnie z podekscytowania, a mi chciało się śmiać jak na nią patrzyłam. No po prostu zachowywała się jak kangur z ADHD, w dwie sekundy zmieniła swoje położenie z parteru na drugie piętro skacząc po schodach.
-Hope, denerwuje się- zaczęła
-Ale niby czym? Połowę osób już znasz, a chłopcy nie gryzą uwierz- zaśmiałam się i w tym momencie drzwi do sali otworzyły się, a naszym oczom ukazał się Harry świecący tymi swoimi nieskazitelnie białymi ząbkami.
-Witam panie - ukłonił się i wpuścił nas do środka. Wchodząc widziałam jak lustrował Asie ale sorki chłopczyku najpierw musisz sobie ze mną porozmawiać.
Jak weszłyśmy i przedstawiłam Harry'emu moją przyjaciółkę ta mnie szturchnęła.
-Jeżeli wszyscy twoi koledzy są tacy uroczy jak ten lokowaty to chyba się dogadamy- powiedziała po polsku i puściła mi oko. Mina Harry'ego była zabójcza biedak nic nie rozumiał i był taki zdezorientowany. 
-Ej nie obgadywać mnie- powiedział, a ja zaczęłam się 
śmiać
- Nie no foch- dodał odwrócił się i zaczął odchodzić. Szybko go dogoniłam i przytuliła.
-Loczek przepraszam- powiedziała i zrobiłam maślane oczy
- No dobrze ten kotek na bluzie mnie przekonał- zaśmiał się
- Uważaj, koty drapią- odpowiedziałam. Obydwoje wybuchliśmy śmiechem.  
___________________________________________
Czytasz=Komentujesz

2 komentarze:

  1. NIC NIE WIDAĆ >.<
    Chociaż ja i tak mam genialny patent...
    Ale wciąż, nic nie widać! xD
    A tak to słodziutko :3 A Hope jaki atak od tyłu xD

    OdpowiedzUsuń