Ranek, ten paskudny początek dnia. Dziś wydaje się jakby podporządkował się moim myślą, ponuro, smutno, pada. Obawiam się tego co ma się dzisiaj wydarzyć, drugi dzień zdjęć, następne spotkanie z Niall'em i kolejne nieudane próby żeby tylko nie zrobić z siebie idiotki, tak, już mi się to nie podoba.
Jest 11, godzinę temu wyszły dziewczyny,a ja od tamtego czasu siedzę nad miską płatków śniadaniowych i rozmyślam. Boje się, już nie wiem czy chce żeby Eleanor pytała Lou o mnie, chyba nie chce znać prawdy, wolę się nie zawieść.
-Ej Hope co taka smutna?- zapytał Mati wchodząc do kuchni jeszcze w piżamie.
-Twoja malutka siostrzyczka się zakochała- odpowiedziała za mnie Asia. Nie miałam siły rozmawiać, denerwowałam się. Na ogół myślę pozytywnie ale na chwile obecną nie widzę nic dobrego.
Wstałam od stołu i wylałam płatki, nie miałam ochoty ich jeść. Podeszłam do Jo i brata, przytuliłam ich i poszłam na górę do pokoju. Lubie mój pokój, myślę, że jest w moim stylu. Cały fioletowy oprócz jednej ściany, to moja ulubiona część pokoju, na całej jej powierzchni są zdjęcia, moje z Jo, z bratem i z rodzicami...
Kiedy jestem naprawdę smutna i wypłakanie się w poduszkę nie pomaga, patrze na tą ścianę i wspominam, wspominam dobre czasy kiedy byliśmy szczęśliwą rodziną, bo Asię traktuje jak siostrę.
I w tym momencie z rozmyśleń obudził mnie mój telefon, dostałam sms'a, od Perrie? Nie wiedziałam, że ma mój numer.
"Zmieniły się godziny i wszyscy mamy przyjechać za godzinę. A i El powiedziała, że jak chcesz to możesz przyjechać z Jo. xoxo"
Odrazu po przeczytaniu wiadomości pobiegłam spytać Asię czy chce jechać. Zgodziła się, oczywiście, pewnie chce zobaczyć Niall'a, no dobrze tylko żeby nic nie wypaplała.
Przebrana i uczesana czekałam na Jo, której jak zawsze nic nie wychodzi na czas ale zdążyłam się już przyzwyczaić.
-Jestem gotowa -krzyknęła schodząc ze schodów i robiąc ostatnie szlify przy swoich włosach. Ja tylko przewróciłam oczami i pokierowałam się do samochodu.
Po 15 min. stania w korkach byłyśmy na miejscu. Asia nie mogła stać normalnie z podekscytowania, a mi chciało się śmiać jak na nią patrzyłam. No po prostu zachowywała się jak kangur z ADHD, w dwie sekundy zmieniła swoje położenie z parteru na drugie piętro skacząc po schodach.
-Hope, denerwuje się- zaczęła
-Ale niby czym? Połowę osób już znasz, a chłopcy nie gryzą uwierz- zaśmiałam się i w tym momencie drzwi do sali otworzyły się, a naszym oczom ukazał się Harry świecący tymi swoimi nieskazitelnie białymi ząbkami.
-Witam panie - ukłonił się i wpuścił nas do środka. Wchodząc widziałam jak lustrował Asie ale sorki chłopczyku najpierw musisz sobie ze mną porozmawiać.
Jak weszłyśmy i przedstawiłam Harry'emu moją przyjaciółkę ta mnie szturchnęła.
-Jeżeli wszyscy twoi koledzy są tacy uroczy jak ten lokowaty to chyba się dogadamy- powiedziała po polsku i puściła mi oko. Mina Harry'ego była zabójcza biedak nic nie rozumiał i był taki zdezorientowany.
-Ej nie obgadywać mnie- powiedział, a ja zaczęłam się
śmiać
- Nie no foch- dodał odwrócił się i zaczął odchodzić. Szybko go dogoniłam i przytuliła.
-Loczek przepraszam- powiedziała i zrobiłam maślane oczy
- No dobrze ten kotek na bluzie mnie przekonał- zaśmiał się
- Uważaj, koty drapią- odpowiedziałam. Obydwoje wybuchliśmy śmiechem.
___________________________________________
Czytasz=Komentujesz
___________________________________________
Czytasz=Komentujesz
^w^ :333
OdpowiedzUsuńNIC NIE WIDAĆ >.<
OdpowiedzUsuńChociaż ja i tak mam genialny patent...
Ale wciąż, nic nie widać! xD
A tak to słodziutko :3 A Hope jaki atak od tyłu xD