-Mateusz! - krzyczałam wchodząc na górę -Braciszku!
Gdy dotarłam już na szczyt wysokich schodów powędrowałam w kierunku biura, w którym zapewne siedział mój brat. Zastukałam w drewniane drzwi ale nikt się nie odezwał, postanowiłam wejść do środka. Widok, który tam zastałam był przezabawny, Mati rozłożony na biurku z głową wtuloną w książkę. Nie chciałam go budzić więc na palcach wyszłam z pokoju i wróciłam do Jo.
Na dole czekała moja przyjaciółka, która obawiam się, że czyta mi w myślach. Asia stała z wielką tacą z owocami i napojami, patrząc wzrokiem mówiącym "nie ma za co", puściła mi oko i powędrowała do salonu, który z resztą też przygotowała. Na kanapie leżała sterta koców, cała podłoga była pokryta śpiworami i poduszkami, a na stoliku kawowym stało kilka filmów. Teraz brakuje tylko gości.
-Jasne- wzięłam od niej dwie poduszki i rzuciłam je na kanapę.
-Gotowe- uśmiechnęła się dumnie i usiadła na kocu, a ja obok niej.
-Czego mam się spodziewać? Są miłe? -zapytała
-Każda z nich jest inna. Perrie jest totalnym krejzolem z nią nie będzie nudno. Danielle jest chyba najspokojniejsza ale też prze kochana, tylko ją przytulać. Lea to taka urocza dziewczyna, chociaż moim zdaniem nosi za dużo makijażu.
-A Eleanor?- zapytała i wtedy zadzwonił dzwonek.
-No i są dziewczyny -pomyślałam
__________________________________________
Czytasz=Komentujesz

O ranyyyyy :3 jak świetnie napisaneeee
OdpowiedzUsuń