czwartek, 20 marca 2014

3

-To do ką idziemy?- zapytałam widocznie zadowoloną El
-MSC* nie martw się to już nie daleko- uśmiechnęła się w moim kierunku. Dalej szłyśmy już w ciszy.
_________MSC___________
-Hej kochanie, tęskniłem- powiedział Lou i mocno przytulił Eleanor, a potem pocałował, są tacy słodcy.
-Cześć jestem Louis, miło mi cię poznać...
-Hope- Tak miło mi cię poznać Hope- powiedział i mnie przytulił. Nie powiem zaskoczyło mnie to. -To wy się zapoznajcie, a ja pójdę po picie,ok?-obydwoje przytaknęliśmy i usiedliśmy na wygodnych skórzanych kanapach. -Skąd jesteś?-zapytał mnie-Słucham?-No wiesz, akcent-powiedział i się uśmiechną. -Ah, hahhaha, no tak.Jestem Polką- odpowiedziałam dumnie. -O, naprawdę, El wiedziałaś, że Hope jest z Polski?- zapytał dziewczynę, która właśnie wróciła z tacą napoi. -Nie, ale to fajnie.Jak długo tu jesteś? -To mój pierwszy dzień, ale zostaje już tutaj na stałe. Mieszkam ze starszym bratem i przyjaciółką, a wy jesteście pierwszymi osobami, które tu poznałam. Cieszę się, że to właśnie wy. -Nam też jest miło, że cię poznaliśm, prawda Louis?-O i to bardzo, a rodzice pozwolili wam tu mieszkać? 
-Moi rodzice... oni nie żyją-powiedziałam płaczliwym głosem. -Oł, przepraszam, nie wiedziałem, nie chciałem Hope przepraszam naprawdę- Nie, nic nie szkodzi...wiecie przepraszam już pójdę, jest późno. -Ale Hope... -zaczeła Eleanor-Nie!!! Przepraszam, już pójdę.
Szybko wybiegłam z kawiarni i ruszyłam w stronę domu. Łzy leciały mi po policzkach niekończącymi się strumieniami.Byłam w pokoju i płakałam w poduszkę. Nie wpuszczę nikogo dopóki się nie uspokoję.
__________________________________________
*MSC-milk shake city

Czytasz=Komentujesz

1 komentarz: